poniedziałek, 21 listopada 2011

Kung Fu Panda 2 (2011)

Kung Fu Panda 2 (2011) – jak na dobrą animacje przystało tak i tutaj mamy do czynienia z nienaganną grafiką, fabułą ku pokrzepieniu serc i dobrym humorem. Przygoda Po, pandy o wielkim apetycie na walkę wręcz i makaron, stała się w drugiej części bardziej poważna, posiada drugie dno i potrafi zaskoczyć. Smoczy wojownik wraz z kompanami broni, będzie musiał stawić czoła potężnemu wrogowi. Przeciwnik chce przejąć władzę nad krajem, a co gorsze dla Po, zniszczyć sztukę walki Kung Fu.
Opinie krążące o obrazie w większości są pozytywne. Ja przez pierwsze kilkanaście minut nie mogłem się przekonać do, co by nie mówić puszystej i słodkiej pandy. Jednym z powodów był pewnie mój nie najlepszy humor do oglądania tego typu produkcji. Szczęśliwie oglądałem wersję w oryginalnymi głosami, a tam króluje Jack Black. Aktor o wątpliwej pozycji w świecie kina (tłumaczy go wybierany repertuar w którym ciężko się wykazać) z minuty na minutę się rozkręcał, a żarty rzucane na lewo i prawo potrafią wywołać uśmiech. To za jego sprawą film staje się ciekawy, a historia pandy wciąga, bawi i uczy jednocześnie. Można rozsiąść się w fotelu, wsłuchiwać w dobry dubbing, a oczy cieszyć kolorowymi obrazami najwyższej jakości. 7/10

3 komentarze:

milczacy_krytyk pisze...

A mnie ta animacja rozwaliła na łopatki, wbiła w fotel jak rzadko która. W tym roku chyba żaden inny film mnie tak nie wciągnął, tak nie pochłonął. W czasie seansu zapomniałem o całym otaczającym świecie, a chwilę po napisach końcowych miałem ochotę na natychmiastową powtórkę. Jak dla mnie to najlepsza animacja ostatnich kilku lat. Aż dziw, że stoi za nią DreamWorks

Pozdrawiam

krotko o filmie pisze...

Masz rację, film potrafi wpłynąć na człowieka w opisany przez Ciebie sposób. Moje ocena pewnie była by wyższa gdybym w dniu oglądania miał lepszy humor. Przygody Po oglądałem jakby z doskoku, bez odpowiedniego przygotowania, stąd i siódemka na końcu wpisu.

Biżuteria z filcu pisze...

Dobra animacja nigdy nie jest zła ;)