
Spora część obrazu dzieje się na boisku i terenach mu przyległych, jednak fabuła krąży wokół postaci menagera, odnosi się do osoby z sprecyzowaną wizją i żelaznymi zasadami. To Brad Pitt skupia na sobie prawie całą uwagę (dobra rola także Jonah Hilla), to jego postać trzyma widza przed ekranem w świecie tak niezrozumiałym jakim jest baseball dla europejczyka. Dla fana tego sportu finał był oczywisty, dla mnie okazał się miłym zaskoczeniem. Mając do czynienia z filmem o tematyce sportowej, potrafi zaskoczyć i wychodzi poza utarte ramy.
Ciekawe tutaj jest to, że chwilami wydaje się, że oglądamy dokument o drużynie z Oakland, stoimy z boku i przyglądamy się bohaterom. Przez ten zabieg całość ogląda się dobrze, nie ma sztucznego podnoszenia ciśnienia u widza, czy silenia się na tanie sztuczki. Historia choć o człowieku z ogromnym duchem walki, to jednak odrobinę przygnębiająca i gorzka. Odkrywa brutalnie zasady rządzące się sportem i przypomina, że to pieniądz definiuje klasę teamu. 7,5/10