
Moja ocena dzieła stworzonego przez Spielberga, jest zgodna z większością, czyli: wielkie ponadczasowe dzieło. Tutaj wszystko jest na najwyższym światowym poziomie, dzieło kompletne. Przywiązanie do szczegółów, oświetlanie pomieszczeń, sceny z uczestnictwem tysięcy statystów są wyśmienite, genialnie wpasowują się w powagę prezentowanej tematyki.
Mimo wszystko zauważyłem drobne elementy układanki, które minimalnie bo minimalnie ale mnie zraziły. Łyżką dziegciu była scena, kiedy Schindler obserwuje wysiedlenie Żydów i zauważa na ulicy dziewczynkę w czerwonym płaszczyku, co w czarno białym filmie zakrawa o banał. Domyślam się, że to był jakiś symbol, reżyser chciał zaakcentować zaistniałą sytuację, ale takim zabiegiem do mnie nie trafił. Przyczepić się jeszcze mogę do dzieci wybranych w kastingach, które mimo odpowiedniej charakteryzacji (poszarpane ubrania, umorusane twarze), wyglądały jak na zdjęciach Anne Geddes . Wstyd nie znać! 9,5/10

Werdykt czy opłacało jeszcze raz zobaczyć serial z Michaelem Praed, zapadł już po 15 minutach pierwszego odcinka, pierwszego sezonu. Wiem, że wcześnie ale moje przekonania nie zmieniły się do ostatniego epizodu (najlepszy z całego sezonu), tak, było warto!
Serial kolejny raz wywarł na mnie dobre wrażenie i pozwolił spędzić kilka godzina przed TV w dobrym nastroju. Pierwsze sekundy to czołówka z nieśmiertelnym motywem muzycznym i uśmiech na twarzy pojawia się automatycznie (wiem, ze to tylko 6 odcinków ale zawsze oglądałem całą czołówkę, a reakcja zawsze była taka sama) i w końcu zaczyna się opowieść o banicie wyjętym spod prawa. Zostajemy wciągnięci do Sherwood, poddajemy się magi tego miejsca i tak jak każdy rodzic uważa swoje dziecko za najlepsze na świecie, tak ja pod wpływem fabuły, zdjęć, cudownego klimatu podsycanego przez zespołu Clannad oddałem się bezkrytycznie serialowi. Wiem, że pewnie znajda się złośliwcy wytykający wady produkcji, ale ja będę się upierał, że mamy do czynienia z ciekawą przygodą, nietuzinkowym humorem, a to wszystko w atmosferze tajemnicy, magii i kultury średniowiecznej Anglii, a jeśli są elementy sprzeczne z historią, nie przeszkadzają w żaden sposób w pozytywnym odbieraniu wesołej gromadki Robina
Zapraszam i muszę w tym miejscu napisać, że trochę mnie nie będzie na blogu. Zapisuję się na lekcje łucznictwa... zamierzam wojować po okolicy ;) 8,5/10