
Reżyser uraczył nas rzetelnym przedstawieniem bohaterów obrazu. Nadaje ludzką twarz cywilnej ludności Iraku, daje do zrozumienia, że są przeciwnikami dyktatury i obchodzi ich tylko normalne życie. Z drugiej strony widzimy, że reżim mocno się trzyma i Saddam ma wielu zwolenników walczących w jego imieniu. No i zostaje jeszcze obraz amerykańskich żołnierzy, który w większości filmów wojennych, pomijając te ziejące sztucznym patosem, jest bardzo podobny. Są białe i czarne charaktery, oraz ci po środku z honorem, z dobrym sercem, ale działający po za protokołem, tacy którzy potrafią ewoluować, przystosowywać się do zaistniałej sytuacji. Za tak szeroka perspektywę należy się uznanie.
Pewnie nikt nie zliczył ile powstało filmów o tematyce wojennej, przyjmijmy, że milion – sporo. Więc dlaczego macie oglądać Złoto Pustyni (kolejny raz polski dystrybutor traktuje widza jak idiotę, podpowiada, wręcz streszcza fabułę)? Odpowiedz jest prosta, to dobry film, ogląda się go jednym tchem. Łączy ze sobą elementy filmów wojennych, czarnej komedii i dobrego dramatu, podane z interesująca ścieżką dźwiękową. Dobra kreacje Clooneya, ciekawe zdjęcia i coś co się nigdy nie nudzi – wytykanie błędów amerykańskiej polityce wojennej. Zapraszam 7,5/10