
Serial nastawiony głównie na rozrywkę ma taki właśnie być. W czwartej odsłonie twórcy wreszcie postanowili zrobić coś z związkiem Karen i Hanka, którego rozwlekanie przestawało mieć sens. Co prawda sytuację, tej skądinąd interesującej pary, jej finał będziemy obserwować do końca serii, ale tym razem jest nadzieja na pójście w jednym kierunku. Co do reszty fabuły, nie ma większych zmian. Pojawiają się nowe postacie (jak do tej pory żadna nie otarła się o zajebistość Lew Ashby), wprowadzają sporo zamieszania w życiu głównych bohaterów, aczkolwiek tor objęty w pierwszym sezonie pozostaje niezmienny. Moody jako dorosłe dziecko mierzy się z pokusami życia w Los Angeles. W między czasie rujnuje swoje życie na przemian z drobnymi sukcesami, przeplatanymi wieloma interakcjami z kobietami. Nic nowego, nic odkrywczego ale dla widza nastawionego na pół godzinne epizody z spora dawką humoru, seksu i nietuzinkowego bohatera to wystarczy. To w dalszym ciągu serial, który ma swoich fanów i tak długo jak będziemy oglądać go oglądać tak długo Showtime, będzie nas raczyć ekscesami pisarza, który nie tylko piórem wojuje. 7,5/10