
Zdziwiony byłem, że film trafił do naszych kin. O tym, że w ogóle się tam znalazł dowiedziałem się od krytyka co to podobno milczy. Jego opinia skusiła mnie do wybranie się w okresie szaleństwa świąteczno-sylwestrowego do kina, by samemu przekonać się dlaczego tak skrajne opinie można o tym obrazie przeczytać. Co pierwsze nasuwa się na myśl o tym stanie rzeczy to fakt, że ktoś nastawiając się na seans z akcją, z krwiożerczymi olbrzymami i super jakością obrazu i dźwięku, mógł się zawieźć. Łowca trolli, wygląda jak nie zmontowany materiał na dokument, gdzie nie zawsze to co się działo jest widoczne dla widza. Gonitwa po lesie nie jest filmowana z kamery na wózku, tylko z ręki, a że autor zdjęć umykał śmierci, mało istotne dla niego było w tym momencie filmowanie bestii.
Przedstawione działania grupki studentów są poukładane chronologicznie, dobrze się to ogląda, ma ciekawy klimat, a chwilami gdy akurat był dzień i światło słoneczne, możemy podziwiać piękno norweskiej przyrody. Trzeba oczywiście pochwalić ich twórców za efekty. Czy to te małe, czy te o rozmiarach góry, stwory wyglądały realistycznie i przez cały seans nie miałem wrażenia, ze są sztucznie wygenerowane. A może nie są? 7,5/10