
Ten przydługi wstęp ma tylko jedno zadanie. Notatka na temat serialu, z resztą każda inna też, powinna mieć pewien rozmiar, u mnie przeważnie krótki, zwarty i mam nadzieje, że z konkretnym i rzeczowym przesłaniem. Dziś opuszczę streszczenie fabuły, gdyż Gra o Tron to masywny, rozbudowany, rozpisany w najdrobniejszych szczegółach twór, którego się nie streszcza, nie opisze w kilku słowach, trzeba poznać w całości.
HBO wzięło na swoje barki spory ciężar. George R. R. Martin rozpisał się w swojej sadze niemiłosiernie. Książki liczą kilkaset stron, nie ukończył jeszcze pisania całej opowieści, wprowadził tyle wątków, postaci, że można by obdzielić kilka innych dzieł. Akcja dzieje się w czasach gdy, wymyśloną, acz bardzo wiarygodnie wyglądającą, krainą siedmiu Królestw włada król. Czyli w grę wchodzą zamki, stroje bardzo podobne do tych, które możemy oglądać w produkcjach o autentycznych czasach starożytnych. To wszystko wymaga sporego nakładu sił, profesjonalizmu i oczywiście pieniędzy. Z pomocą twórcom serialu przyszły komputery, ale co najlepsze nie widać ich pracy. Jasne, że można się domyślać, że futurystyczne zamczyska są dziełem które wyszło spod rąk programistów, ale można łatwo o tym zapomnieć. Jedyne co mnie zraziło w sferze wizualnej to sztucznie wyglądający śnieg, to drzewa i budowle nim oblepione, wyglądające jak nasze okna ozdabiane na Wigilię śniegiem w spraju.
Na koniec mała przestroga. Nie przywiązujcie się do postaci (ktoś kto czytał książkę wie o czym mówię), nie rozmyślajcie nad jej dalszymi losami bohaterów. Autor trochę z nas zadrwił i lekką ręką potrafi zdjąć najciekawsze z nich. To nie zarzut, to tyko przygotowanie na to co Was czeka. Gorąco zapraszam przed telewizor jak i do czytania. 9/10