
Głównego bohatera szczęście opuściło już w dzieciństwie, jego ojciec ginie pod miną przeciwpiechotną a matka zostaje zamknięta w zakładzie psychiatrycznym. Po trzydziestu latach zła passa znowu przypomina sobie o Bazylu. W miejscu pracy, gdzie prawdopodobieństwo śmierci jest bliskie zeru, podczas ogromnego zbiegu okoliczności, zbłąkana kula ląduje wiadomo gdzie. Bazyl, trafia do szpitala, lekarze zostawiają pocisk w głowie z świadomością, że może wybuchnąć w każdej chwili. Po wyjściu ze szpitala, traci pracę i ląduje na ulicy. Stamtąd trafia pod skrzydła specyficznej społeczności w magiczne miejsce gdy w koło istnieje realny świat.
Głównym wątkiem fabularnym jest zemsta Bazyla na dwóch korporacjach produkujących „gadżety” militarne, przez które tak wiele w życiu się wycierpiał. Pomaga mu w tym wspomniana grupka ludzi, indywidualności gotowych poświęcić się sprawie.
Problemem w filmie jest walka świata bajkowego, nierealnego z prawdziwą, brutalna rzeczywistością. Wesołej gromadce za łatwo przychodzi rozprawianie się z gangsterami, do wszystkiego dochodzą z dziecinna łatwością. Rozumiem konwencję filmu, ale wolałbym wybranie jednej strony i trzymanie się tego, przez co film zyskałby na wiarygodności.
Mimo wszystko polecam, aura tajemniczości, baśniowy klimat mogą się podobać. 6,5/10

Okazało się, że miałem rację, obserwujemy ciekawy duet, Gregory Peck oraz Joan Collins, intryga zgrabnie skonstruowana do tego dochodzą tak napisane role, że do końca nie wiadomo kto jest zły a kto dobry, rzadkość w kowbojskim kinie. Polecam, dobre klasyczne kino. 7/10