
Film jest przedstawieniem jednego aktora, nie wychyla się czymś szczególnym ale to interesująca pozycja z bardzo dobrą rolą Clinta Eastwooda. 7/10

Afrykańska Królowa to narzędzie pracy dla Charliego, kapitana, handlowca, człowieka który porzucił wielkomiejski gwar, a podróżowanie łajbą, staje się jego pasją. Podczas swoich podróży po niebezpiecznych afrykańskich rzekach, zajmuje się handlem, poznaje miejscowe zwyczaje, kulturę, odkrywa piękno kontynentu na którym się znalazł. Akcja filmu jest osadzona na początku pierwszej wojny światowej, kiedy to niemieccy żołnierze równali z ziemią tubylcze wioski, a mieszkańców wcielali do armii.
W jednej z zniszczonych wiosek obecny był, wraz z swoją siostrą, kaznodzieja z misją niesienia wiary. Niespodziewany atak i rozpoczęcie wojny były dla niego druzgocące w skutkach, nie poradził sobie z zaistniałą sytuacją, początkowo odchodząc od zmysłów by koniec końców odejść w ramiona stwórcy. Siostra duchownego, Rose, została sama w zniszczonej wiosce, nie wiedząc co z sobą zrobić. Na szczęście pojawia się u jej drzwi Charlie, proponując swoją pomoc. Wspólna wędrówka głównych bohaterów początkowo przebiegała dosyć opornie, spotkały się dwa światy: z jednej strony lekkoduch, człowiek nie stroniący od dobrej zabawy przy alkoholu, z drugiej, kobieta z dobrego domu, z zasadami, dla której wystawny podwieczorek nie był niczym nadzwyczajnym w środku buszu.
Dzieło Huston'a, to opowieść nie tylko o podróży dwojga ludzi, którzy przynajmniej początkowo nie maja z sobą nic wspólnego, to film ku pokrzepieniu serc, to opowieść o walce z napotkaną tyranią. Przedstawia widzowi bohaterów, którzy mimo braku odpowiednich środków i okoliczności podejmują się niebezpiecznego zadania nie zważając na swoje życie. W głównych rolach zobaczymy Humphrey Bogart jako Charlie Allnut oraz Katharine Hepburn jako Rose Sayer Poczynania pary głównych bohaterów oddają w świetny sposób wzorce zachowań tamtych lat, uświadamiają widzowi jakie były relacje między kobietą a mężczyzną, w jaki sposób niegdyś rozkwitała prawdziwa miłość.
Film zapisał się w historii kina jako jeden z pierwszych kręconych w większości po za Hollywood i to w kolorze. Klasyk to może za duże słowo, ale z czystym sumieniem zapraszam na seans. 7/10