
Fabuła trzeciego kreci się wokół dwóch równoległych światów, opowiada o początku załamywania się, nazwijmy to, naszego oryginalnego świata. Oliwia, ta z numerem jeden, ląduje na początku serii w innej rzeczywistości. Walter numer dwa, robi wszystko by zapomniała o swoim świecie, lecz jego próby nie zdają egzaminu, Olivia przypomina sobie kim jest i walczy o powrót do domu. Po kilku odcinkach Fringe wraca na tradycyjny tor, agenci pracują na konkretna sprawą, nad jej rozwikłanie i już. Z tą różnicę do poprzednich sezonów, że główny wątek jest obecny przez cały czas, jest odczuwalny nawet podczas odcinków nie mających wiele wspólnego z relacji między oboma światami. Sprawy na pierwszy rzut oka dotyczące innej kwestii aniżeli zaczątek wojny światów, mają w sobie coś co dotyczy osi serialu. Obserwujemy zmagania wydziału Fringe w obu rzeczywistościach, czasami śledzimy dochodzenia prowadzone w obu światach równocześnie. Poznamy kilka ciekawych i nowych szczegółów dotyczących życia głównych bohaterów.
Obsada aktorska zostaje praktycznie bez zmian, pojawia się tylko Charlie Francis, który w świecie „B” ma się całkiem dobrze. Anna Torv jako Olivia w obu rolach sprawuje się wyśmienicie, od razu widać w którą z nich się akurat wciela. Jednak jeśli chodzi o aktorów palmę pierwszeństwa dzierży John Noble, przeniósł Waltera na wyższy poziom, a obcowanie z bohaterami których gra, to czysta przyjemność. Twórcy fundują widzowi kilka ciekawych akcji z środkami odurzającymi. W senach z ich użyciem prowadzi agent Broyles (Lance Reddick). Zobaczyć tak poważnego, bez jednego uśmiechu przez wszystkie sezony, bohatera w stanie upojenia, bezcenne. Zapraszam, warto! 8,5/10