
Sergio Leone wyreżyserował i był jednym z scenarzystów filmu, który śmiało może obdzielić fabułą kilka innych. Śledzimy losy Davida (Robert De Niro, miło oglądać tego pana u szczytu sławy) zwanego przez przyjaciół Noodles. Poznajemy go w dość ciekawych, a dla niego niebezpiecznych okolicznościach. Dowiadujemy się, ze jest zdrajcą i można wnosić, że mamy do czynienia z człowiekiem mafii. Noodles skazany jest na ucieczkę z miasta. W obrazie przyglądamy się działalności Davida i jego przyjaciół w trzech okresach jego życia. Jako nastolatka w czasach prohibicji, jako dorosłego mężczyznę jednego z czwórki nowojorskich gangsterów zarabiających na sprzedaży alkoholu, oraz jako sześćdziesięciolatka, który powraca na stare śmieci by rozliczyć się z przeszłością. Reżyser bez ostrzeżeń skacze w czasie, bez jakichkolwiek podpowiedzi dla widza. Ale nie musi tego jednak robić. Charakteryzacja aktorów, otoczenie zmienia się w mgnieniu oka i od razu wiadomo w jakim odcinku życia głównego bohatera jesteśmy.
Film mimo, że trwa prawie cztery godziny, intryguje i zaskakuje przez cały czas. Ostatnie kilkanaście minut siedziałem z nosem przy tv (zmęczenie nie miało tu nic do rzeczy), ostatnie kilkanaście minut to mistrzowski twist, to odwrócenie wszystkiego do góry nogami, to jedno z najgenialniejszych posunięć zastosowanych w kinematografii. Arcydzieło. 10/10
4 komentarze:
Ja jednak wolę Sergia Leone jako twórcę westernów ("Pewnego razu na Dzikim Zachodzie" to mój ulubiony western). "Dawno temu w Ameryce" to film bez wątpienia dobry i niezwykle klimatyczny (dzięki nastrojowej muzyce Ennia Morricone), ale nie uważam go za arcydzieło i nie umieszczam go w dziesiątce najlepszych filmów gangsterskich. Jednak Coppola, De Palma i Scorsese rządzą w tym gatunku.
Z tych najsławniejszych i powszechnie uważanych za klasyki kina gangsterskiego widziałem ok 7, więc dziesiątki jeszcze nie potrafię zrobić. Za co się złapie z starszego kina, zawsze dochodzi tyle, że ciężko się wyrobić z oglądaniem :)
Wspomniany TG, TU, and TB mnie poruszył, ale to było jakiś czas temu i żeby tutaj się znalazł muszę obejrzeć go jeszcze raz.
pozdrawiam
Widziałem raz, z dobre 4-5 lat temu i ...hm..chyba za młody byłem na takie kino. Wstyd mi to mówić ale kompletnie nie rozumiałem fenomenu tego 4-godzinnego filmowego mamuta. Przez te 4 lata obejrzałem jednak dobre kilkaset klasyków historii filmu, więc bardzo chętnie bym sprawdził go jeszcze teraz, teraz, kiedy mój gust zdążył mi się już zmienić na dobre. Choć z drugiej strony oglądałem ostatnio kilka westernów Sergia i też żaden nie podszedł na tyle, aby uznać je za arcydzieło. Z gangsterskich też wolę Scorsese, a z westernów to chociażby Eastwooda ("Unforgiven" np.). pozdrawiam!
Damian, a ja broniłem Twojej oceny przy Transformers 3 :)
Chyba częściej będę dawał skrajne oceny, dyskusja w komentarzach murowana.
pozdrawiam
Prześlij komentarz