Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1999. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1999. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 lipca 2011

Złoto pustyni (1999)

Three Kings (1999) – mimo, iż oficjalnie wojna w Zatoce Perskiej dobiegła końca, jest jeszcze sporo do zrobienia. Podczas pełnienia obowiązków grupka żołnierzy znajdują mapę. Okazuje się, że jest to drogowskaz do bunkrów Saddama Husajna gdzie prawdopodobnie znajduje się złoto. Mapa nie dociera do przełożonych, lecz znajduje się czwórka chętnych do odszukania sztabek i zapisania ich na swój rachunek. Tajną akcja dowodzi Archie Gates (George Clooney), który do spółki powołał Chief'a Elgin (Ice Cube), Troy'a Barlow (Mark Wahlberg) oraz Conrad'a Vig (Spike Jonze zagrał bezrobotnego młodzieńca, który przed wcieleniem w szeregi armii zajmował się strzelaniem do puszek po piwie – przerażają mnie tacy ludzie w wojsku). Misja z pozoru prosta, bardzo szybko się komplikuje, a film nabiera rumieńców.
Reżyser uraczył nas rzetelnym przedstawieniem bohaterów obrazu. Nadaje ludzką twarz cywilnej ludności Iraku, daje do zrozumienia, że są przeciwnikami dyktatury i obchodzi ich tylko normalne życie. Z drugiej strony widzimy, że reżim mocno się trzyma i Saddam ma wielu zwolenników walczących w jego imieniu. No i zostaje jeszcze obraz amerykańskich żołnierzy, który w większości filmów wojennych, pomijając te ziejące sztucznym patosem, jest bardzo podobny. Są białe i czarne charaktery, oraz ci po środku z honorem, z dobrym sercem, ale działający po za protokołem, tacy którzy potrafią ewoluować, przystosowywać się do zaistniałej sytuacji. Za tak szeroka perspektywę należy się uznanie.
Pewnie nikt nie zliczył ile powstało filmów o tematyce wojennej, przyjmijmy, że milion – sporo. Więc dlaczego macie oglądać Złoto Pustyni (kolejny raz polski dystrybutor traktuje widza jak idiotę, podpowiada, wręcz streszcza fabułę)? Odpowiedz jest prosta, to dobry film, ogląda się go jednym tchem. Łączy ze sobą elementy filmów wojennych, czarnej komedii i dobrego dramatu, podane z interesująca ścieżką dźwiękową. Dobra kreacje Clooneya, ciekawe zdjęcia i coś co się nigdy nie nudzi – wytykanie błędów amerykańskiej polityce wojennej. Zapraszam 7,5/10

wtorek, 26 kwietnia 2011

American Beauty (1999), Siostra Jackie (2009-?, sezon 1).

American Beauty (1999) – nie odrobiłem zadania domowego, moje poznawanie fabuły przed seansem okazało się zbyt powierzchowne. Film wydawał się być opowieścią o 40 letnim mężczyźnie z kryzysem wieku średniego, który potrzebuje się wyszaleć. Kupić sportowy samochód, poćwiczyć, odkurzyć zestaw płyt i być po prostu cool. Nic bardziej mylnego...
Reżyser Amerykan Beauty serwuje co prawda widzowi takiegoż buntownika, ale to nie całe przesłanie filmu. Daje szerszą perspektywę zaistniałej sytuacji, obnaża problemy małżeństwa z kilkunastoletnim stażem, problemy z wychowaniem córki no i w końcu prezentuje lokalne społeczeństwo z całym wachlarzem społecznych zachowań, pragnień i wszech obecnej obłudy. Oczywiście, można poddać pod wątpliwość tak duże nagromadzenie „ciekawych” zjawisk społecznych w jednym miejscu i czasie, ale gdy się tak na moment zastanowić, to twórcy zwyczajnie odkrywają karty współczesnego społeczeństwa czy nam się to podoba czy nie. Podają na tacy jak bardzo może się różnić to co na zewnątrz z tym co siedzie w człowieku, uwięzione przez dziesiątki powodów.
Oprawa wizualna, oprócz płatków róż zasłaniających kobiece wdzięki, jest zwyczajna, nie odciąga od tego co chce powiedzieć reżyser. Po stronie udźwiękowienia także nie ma szaleństwa, bo oprócz kilku ciekawych rockowych numerów nie ma ścieżki dźwiękowej. Wszystko po to by skupić się na opowiadanej historii i aktorach odgrywających swoje kwestie. Przewodzi im Kevin Spacey (choć twierdzę, ze w K-PAX był lepszy), kreacja którą stworzył była ozdobą obrazu i uczyniła go lepszym. Zapraszam do oglądania, mądry film. 8/10

Nurse Jackie (2009-? sezon 1) – jeśli szukacie serialu o tematyce medycznej, o życiu szpitalnym, wzlotach i upadkach pracujących w nim lekarzy, pragniecie poznać nietypowe, zadziwiające schorzenia i popisowe ratowanie życia na stole operacyjnym? To szukajcie dalej, ponieważ serial stacji HBO to całkowicie coś innego.
Faktem jest, że miejsce akcji to szpital, bohaterowie to personel medyczny, są także pacjenci, aczkolwiek fabuła podąża często w innym kierunku. Relacje doktor-pacjent są przelotne, scenariusz nie rozwodzi się za długo nad dolegliwościami osób trafiających pod obserwację medyczną. Twórcy poszli w innym kierunku, szpital to tylko pretekst do stworzenia ciekawych bohaterów, to po prostu miejsce pracy, gdzie interakcje międzyludzkie są często skrajne, co dobremu scenarzyście daje spore pole do popisu.
Serial opowiada o siostrze Jackie (wyśmienita rola Edie Falco), kobiecie o dwóch obliczach. Jedno z nich to kochająca żona i matka, starająca się sprostać życiowym przeszkodom. Druga strona medalu, jak to zwykle bywa nie jest już taka różowa. Zawód wykonywany przez Jackie to ciężka i wykańczająca psychicznie praca. W jej sytuacji na tyle ciężka, że do normalnego funkcjonowania wspomaga się różnorakimi specyfikami dostępnymi nie gdzie indziej jak w szpitalu. Podejrzewać można, że to właśnie przez swoje potrzeby nawiązała bliższy kontakt z Eddiem, człowiekiem odpowiedzialnym za dystrybucje leków. Główna bohaterka to pielęgniarka z krwi i kości, konkretna baba, która postawi się każdemu, byle tylko pomóc komuś w potrzebie, to także kobieta mająca na karku romans, rodzinę, problemy z uzależnieniem od leków. Pociechą w tej zagmatwanej sytuacji jest jej przyjaciółka, doktor O'Hara, jedyna osoba znająca całą prawdę o zagmatwanej sytuacji Jackie.
Początkowo oglądałem serial z żoną i po kilku odcinkach zaczął nas drażnić sposób w jaki Jackie podchodzi do życia. Dlaczego twórcy nie starają się wyjaśnić dlaczego pielęgniarka wiedzie podwójne życie i jak w ogóle jest to w stanie ciągnąć. Oboje przestaliśmy oglądać pierwszy sezon w połowie, ja po pewnym czasie wróciłem i namawiam na to małżonkę. Serial jest tego wart, to ciekawe spojrzenie na życie zwykłych ludzi, problemy z którymi i my się borykamy bez zbędnych obyczajowych wyciskaczy łez, jak to często bywa w medycznych serialach. Siostra Jackie to solidna produkcja kablówki, nie bojącą podejmować się trudnych tematów. Mimo, że 3 odcinki z serii nazwałbym słabszymi od reszty, warto sięgnąć po opowieść o ekstremalnej pielęgniarce. 7,5/10

poniedziałek, 21 czerwca 2010

The Boondock Saints (1999), The Boondock Saints II All Saints Day (2009), Jutro będzie futro (2010).

The Boondock Saints (1999) - po 10 latach od premiery filmu, po namowie kolegi countersv zobaczyłem świętych, można by powiedzieć szkoda, że dopiero teraz lecz pociesza mnie myśl, że już za chwile zasiądę wygodnie i zobaczę drugą część :) Porywający seans, wciągający widza od pierwszych minut w historie dwojga braci, czyścicieli miasta Boston z wszelkiego rodzaju przestępców. Idea jakże słuszna, jedynie sposób działania można poddać pod dyskusję, sposób daleki od policyjnego doprowadzania pod rękę sprawidliowości. Świętych, ogląda się jednym tchem, szybka konkretna akcja, wyśmienite aktorstwo na czele z Willem Dafoe, sceny porachunków z gangsterami podsycane kawałkami dobrej muzyki to mistrzostwo reżyserii. Polecam 8.5/10

The Boondock Saints II All Saints Day (2009) - chłopaki po kilku latach w ukryciu zostają zmuszeni do powrotu do swojej profesji. Mam trochę mieszane uczucia do do drugiej części, zabrakło mi klimatu i lekkości z jedynki, akcje w których brali udział bracia zaczynają się wydawać mało prawdopodobne a samo ukazanie ich mniej interesujące. Plusem Dnia Wszystkich Świętych jest rozwikłanie kilku zagadek, wprowadzenie nowego członka załogi "płaczliwego" meksykanina, zabawna postać i w końcu zakończenie całej historii. 6.5/10

Hot Tub Time Machine (2010) - rzadko zabieram się za oglądanie komedii, po "Jutro będzie futro" (kto wymyśla polskie tytuły?) sięgnąłem tylko dla tematu przewodniego : podróż w czasie, musi być ciekawie i kropka!. Tytuł, ten oryginalny, zdradza nam machinę przenoszącą w czasie, a przenosi ona trójkę przyjaciół w lata osiemdziesiąte, gdzie przyjdzie im sprostać ciężkiemu zadaniu: odegrać swoje role po raz drugi aby nie zmieniać historii. Skąd ta wiedza? oglądali Efekt Motyla :) Wrażenie po seansie: film bywa zabawny, pomysł na scenariusz wykorzystany zaledwie w małym stopniu, przeciętne aktorstwo ale końcówka wynagradza minusy, oto naszym oczom ukazuje się życie trójki znajomych po "drobnych modyfikacjach czaso-przestrzennych". 5/10