poniedziałek, 5 marca 2012

Cop Land (1997)

Cop Land (1997) – ktoś kojarzy Bartka? Drzewo, konkretnie dąb z województwa świętokrzyskiego, trzymany przy życiu wszelkimi sposobami. Ten pomnik przyrody z bliska wygląda jeszcze bardziej żałośnie aniżeli na fotografii. Człowiek niemal współczuje tej hybrydzie drzewa, metalowych wsporników i podoczepianej kory, zdartej z innych drzew. Nie, nie zajmuje się od dziś dendrologią, zwyczajnie oglądając Copland przypomniały mi się wakacyjne wojaże, obcując z Sylwestrem Stallone doszedłem do wniosku, że ma sporo wspólnego z drzewem „rosnącym” w leśnictwie Bartków. Oba dinozaury przeżyły już swój triumf, znajdują się po za czołówką, a jednak trzymanie się za wszelką cenę na powierzchni nie jest bezcelowe, zarówno Bartka jak i Sylwestra przyjemnie jest zobaczyć, miło spędzić z nimi czas i powspominać stare dobre czasy.
Uparłem się na jednego aktora, ale nie występuje on tutaj sam. Jest także Robert De Niro, Ray Liotta oraz Harvey Keitel. Panowie wcielili się w role policjantów i szeryfa (z filmu dowiaduję się, że szeryf jest niższy rangą od NYPD). Przypadło im zagrać role skorumpowanych stróżów prawa. Jedynie szeryf Freddy Heflin ma odwagę postawić się kolegom i wykonać robotę wedle reguł. Nie jest to oczywiście łatwe w miasteczku zamieszkałym przez znajomych z pracy, kiedy nikt nie chce pomóc, a na zdrajcę czeka śmierć.
Film o prostej fabule z ślamazarnym tempem i aktorstwem przez małe a, jakoś trzyma przed ekranem. Scenariuszy o podobnym przebiegu można by wymieniać bez końca, ten odtwarza konkretna ekipa nie starając się podskoczyć wyżej niż to potrzebne. Obraz to krytyczne spojrzenie na nowojorska policję, na funkcjonariuszy skorych do przekraczania wszelkich granic. Wykonany solidnie z przytupem o korupcji, lojalności o tym, że nikt nie jest ponad prawem. 7/10

2 komentarze:

Mariusz pisze...

No nie, żeby Stallone'a porównywać do drzewa... Przesadziłeś :) "Cop Land" widziałem dość dawno, chyba z 10 lat temu, ale co nieco pamiętam. Dobry film z jedną z lepszych ról Sylwka, który w tym filmie nie wypadł gorzej niż De Niro, Keitel czy Liotta.

krotko o filmie pisze...

Jakoś tak mnie naszło, ale na dobrą sprawę jak sie dłużej zastanowić...
drzewo, Sly = podobne sposób na wyrażanie emocji :)
OK, zgadzam się aktor faktycznie dał tutaj radę.