
Powtarzam to przy każdej okazji, wielbiciele camemberta potrafią robić dobre komedie. Pominę serie z Louis de Funès, bo to klasyk, myślę o czymś bardziej współczesnym jak Jeszcze dalej niż północ. Wyśmienita, pełna dobrego humoru komedia z ciekawymi kreacjami aktorskimi i bazująca podobnie jak Nic do oclenia na stereotypach. Szkoda tylko, że obraz w reżyserii Danego Boona, nie jest już tak błyskotliwy i zabawny. Twórca przedstawia problem znany każdemu. Ponieważ czy to chodzi o dziecinną wojnę na kamienie między jednym podwórkiem a drugim, czy niesnaski między dorosłymi ludźmi z różnych części świata, zawsze chodzi o to samo. Obcy jest zły i koniec. Reżyser bierze z tych relacji to co zabawne przy czym nieszkodliwe dla komedii i stara się przybliżyć widzowi. Wychodzi momentami średnio, ale suma sumarum jako film na wieczór z małżonką pasuje idealnie. A to, że z drukarki igłowej kartka wychodzi z prędkością światła, też proszę potraktować jako skecz. 6/10
4 komentarze:
Moim zdaniem najlepsze komedie robią Francuzi, a "Jeszcze dalej niż Północ" jest tego potwierdzeniem. Słyszałem o tym, że "Nic do oclenia" jest filmem słabszym, dlatego jeszcze nie obejrzałem, ale na pewno wkrótce to nadrobię.
niestety sporo słabszym :(
No zgoda, ale zobaczyć można :)
Słabszym?
Oj nie powiedziałbym. Myślę że od poprzedniej produkcji nie odbiega, a potrafi bawić mimo prostoty fabuły.
Prześlij komentarz