Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gene Hackman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gene Hackman. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 czerwca 2011

Bez przebaczenia (1992)

Unforgiven (1992) - stęskniłem się za westernem, za widokiem zapijaczony rewolwerowców, za charakterystycznymi przybytkami gdzie nie tylko w karty można pograć, za otoczką dzikiego zachodu. Wybór padł na obraz gdzie na stołku reżysera zasiadł, wymieniany w poprzednim wpisie, niezłomny Clint Eastwood z tą różnicą, że tutaj odgrywa dodatkowo jedną z głównych ról.
Akcja filmu dzieje się pod koniec XIX wieku w typowej dla swoich czasów mieścinie. Jedna z pań lekkich obyczajów zostaje brutalnie potraktowana przez swojego klienta. W ramach zemsty wynajmują Schofield Kid'a (Jaimz Woolvett aktorstwo poniżej oczekiwań, człowieka nie dało się polubić) by załatwił oprawców w sposób surowszy od tego jaką karę wymierzył im szeryf (Gene Hackman). Młody prosi o pomoc Billa Munny (Clint Eastwood), człowieka który jeszcze kilka lat wcześniej mordował po pijaku wszystkich którzy mu podpadli. Później poznał odpowiednią kobietę, przestał pić i zwyczajnie się zmienił. Początkowo odrzuca propozycję, jednak sytuacja finansowa zmusza go do wykonania zadania. Nie czując się w pełni na siłach, wiedząc, że potrzebuje sprawdzonego kompana broni, wciąga do zespołu Neda (Morgan Freeman), jego wiernego przyjaciela. W trójkę przyjdzie im się zmagać z mężczyznami którzy skrzywdzili kobietę, ale także z szeryfem nie uznającym kompromisów, jeśli chodzi o swój zawód.
Film powstał gdy boom na westerny dawno się już skończyła, więc twórcy musieli uderzyć mocno już na samym początku. Przeglądając listę aktorów uczestniczących w przedsięwzięciu można śmiało powiedzieć, że im się udało, ponieważ zgromadzenie na jednym planie aktorów pokroju Eastwooda, Hackmana oraz Freemana to wielkie wydarzenie i dobry prognostyk na końcowy sukces. Aktorzy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, dawno nie widziałem tak przekonująco wyglądających kreacji, zagranych przez aktorów mających młodzieńcze lata dawno za sobą.
Obsada to jedno, drugie to porządna fabuła i tutaj także strzał w dziesiątkę. Scenarzysta wpuścił odrobinę świeżego powietrza w skostniałą konwencję westernu. W Bez przebaczenia nie uświadczymy nawracających się na dobrą drogę kowbojów, bogobojnych szeryfów, o żadnej z postaci nie możemy powiedzieć, że jest kryształowo czysta czy też do cna zła. Zapomnijmy także o gorącym klimacie zachodu, dostajemy za to deszczowa pogodę, śnieg, a sceny strzelanin ani przez chwile nie wyglądają na zabawne, są konkretne i brutalne. Unforgiven to pomnik dla filmów z przeszłości, pozwala myśleć o westernach jak o poważnych produkcjach, gdzie spożywanie whisky i pojedynki w południe to nie wszystko. 8/10

środa, 11 maja 2011

Enemy of the State (1998)

Enemy of the State (1998) – zrządzeniem losu po Niepowstrzymanym, kolejnym filmem na liści do zobaczenia okazał się Wróg publiczny. Pojawiła się doskonała okazja do porównania dzieł Tonego Scott, sprawdzenia jak pracował w latach dziewięćdziesiątych. Zajmował się podobnym gatunkiem sztuki filmowej z tą tylko różnicą, że obraz z 98 roku posiada bardziej rozbudowana fabułę, akcja nie pędzi tak szybko, znalazło się miejsce na dokładniejsze przedstawienie bohaterów.
Zaczątkiem dla fabuły była projekt ustawy o możliwości obserwacji, podsłuch amerykańskich obywateli, który dawał organom ścigania nieograniczony dostęp do inwigilacji, której nie trzeba było w żaden sposób argumentować. Pierwsze sceny filmu to morderstwo na jednym z członków rządu, który był przeciwnikiem tejże ustawy. Jego śmierć została przypadkowo zarejestrowana przez obserwatora przyrody. Taśma z kompromitującym nagraniem na którym widać twarz urzędnika agencji NSA (Agencja Bezpieczeństwa Narodowego) trafia przypadkowo w ręce Roberta Clayton Deana (Will Smith), prawnika będącego od tamtej chwili w wielkim niebezpieczeństwie. Sprawca zabójstwa za wszelką cenę chce odzyskać nagranie, a pomaga mu w tym zajmowane stanowisko i środki jakimi dysponuje agencja.
W filmie będziemy świadkami ciekawych ujęć, zdjęć przelatującego satelity, dowiemy się o kilku wynalazkach technologicznych po których można wysunąć wniosek, iż reżyser był zafascynowany współczesna technologią. Dzisiaj nie robi już ona takiego wrażenia jak 12 lat temu, ale dla mnie jest elementem pozytywnie wpływającym na końcowy werdykt. A ten jest dobry, ponieważ mamy do czynienia z interesującym filmem, fabuła jest na tyle rozbudowana, że nie przynudza, twórca postarał się o zwroty akcji, ciekawych bohaterów mających swoje słabości i tajemnice co czyni ich postacie z krwi i kości.
Szala zwycięstwa nie przechyli się na żaden z filmów, ponieważ każdy jest dobry, spełnia swoją role w należyty sposób oraz idealnie wpasowują się w czasy w których powstały. To takie niezobowiązujące kino sensacyjne w którym reżyser nie pozwala widzowi się nudzić i dokładnie wie co robić. 7/10