Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morgan Freeman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Morgan Freeman. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 sierpnia 2014

Last Vegas (2013)

Last Vegas (2013) – tytułowe miasto, mieniące się setkami neonów kolejny raz staje się jednym z głównych bohaterów filmu. Tym razem do stolicy hazardu i spontanicznych ślubów przybywa czwórka przyjaciół. Billy, Paddy, Archie oraz Sam to faceci znający się jak łyse konie, to przedstawiciele prawdziwej, momentami szorstkiej męskiej przyjaźni. Billy jako ten najbardziej korzystający z życia w końcu postanawia się ożenić z sporo młodszą od siebie partnerką. Jego wybór z entuzjazmem zostaje uznany prawie przez wszystkich kamratów, ale już sama wyprawa do Miasta Grzechu jest postrzegana jako wielka szansa na szaleństwo w niespotykanej dotąd kategorii. 
Last Vegas to grzeczna komedia o chłopcach, którzy chcą być niegrzeczni, to film bez większej historii, drugiego dna, moralizowania. Opowieść o czwórce wiernych przyjaciół ukazuje w zabawny sposób jak czas wpływa na męskie zapędy. Co głowa by chciała, ciało nie zawsze może znieść. Twórcy za sprawą świetnej obsady, dają widzowi do zrozumienia co jest naprawdę ważne kiedy nie tylko skroń przyprószona zostaje siwizną. W luźny sposób opowiadają o przypadłościach jakie czekają każdego z nas i w jasny sposób wykładają, że to tylko od nas zależy co z tym fantem zrobimy. Najzwyczajniej w świecie apelują do widza, żeby ten nie dał się zwariować i czerpał z życia ile się da. Lajtowa, prosta, niczego nieudająca produkcja dla każdego. Zapraszam 6/10

niedziela, 1 kwietnia 2012

Invictus - Niepokonany (2009)

Invictus (2009) – długo odwlekałem ten seans. Powód jak zwykle tan sam – mało pochlebne recenzje. Teraz po zapoznaniu się z materiałem mogę się zgodzić, że Eastwood nie trafił w oczekiwanie wszystkich. Bo jeśli widz szedł do kina z nastawieniem, że reżyser rozprawi się z apartheidem to mógł się poczuć oszukany wychodząc z sali. Autor, choć początkowo zapowiadało się odrobinę inaczej, nakręcił film o sporcie z gdzie wydarzenia społeczne pojawiają się na zasadzie przebłysków, krótkich spojrzeń na rutynę mieszkańców.
Nelson Mandela (Morgan Freeman) został wybrany prezydentem RPA w 1994 roku. Chcąc wprowadzić nowy porządek w kraju, mając zamiar inaczej prowadzić działania polityczne za swojego pomocnika w szerzeniu ducha jedności w narodzie wziął kapitana drużyny rugby. François Pienaar (jakby nieobecny i mało zaangażowany Matt Damon) miał przemienić drużynę, znienawidzoną przez rdzennych mieszkańców, narodową w inspirującą maszynę w symbol nowej jakości. Czy mu się udało przekonajcie się sami, ewentualnie można zajrzeć w wyniki finału rugby z 1995 roku.
Obraz który miał być fragmentem biografii laureata nagrody Nobla, okazał się filmem gdzie oglądanie zielonej trawy będzie częstsze od zaglądania na ulice Południowe Afryki, cierpiącej praktycznie w każdej dziedzinie życia codziennego. Może faktycznie trochę szkoda, że twórca nie zagłębił się bardziej w temat. Osobiście daleki jestem od otwartej krytyki w stronę głównodowodzącego na planie. Powstałe dzieło w gruncie rzeczy dobrze się ogląda, daje kilka ciekawych informacji o prezydencie, dyscyplinie sportu dla dżentelmenów i mimo wszystko po projekcji mamy jakieś pojęcie czy była segregacja rasowa. 7/10

czwartek, 23 czerwca 2011

Bez przebaczenia (1992)

Unforgiven (1992) - stęskniłem się za westernem, za widokiem zapijaczony rewolwerowców, za charakterystycznymi przybytkami gdzie nie tylko w karty można pograć, za otoczką dzikiego zachodu. Wybór padł na obraz gdzie na stołku reżysera zasiadł, wymieniany w poprzednim wpisie, niezłomny Clint Eastwood z tą różnicą, że tutaj odgrywa dodatkowo jedną z głównych ról.
Akcja filmu dzieje się pod koniec XIX wieku w typowej dla swoich czasów mieścinie. Jedna z pań lekkich obyczajów zostaje brutalnie potraktowana przez swojego klienta. W ramach zemsty wynajmują Schofield Kid'a (Jaimz Woolvett aktorstwo poniżej oczekiwań, człowieka nie dało się polubić) by załatwił oprawców w sposób surowszy od tego jaką karę wymierzył im szeryf (Gene Hackman). Młody prosi o pomoc Billa Munny (Clint Eastwood), człowieka który jeszcze kilka lat wcześniej mordował po pijaku wszystkich którzy mu podpadli. Później poznał odpowiednią kobietę, przestał pić i zwyczajnie się zmienił. Początkowo odrzuca propozycję, jednak sytuacja finansowa zmusza go do wykonania zadania. Nie czując się w pełni na siłach, wiedząc, że potrzebuje sprawdzonego kompana broni, wciąga do zespołu Neda (Morgan Freeman), jego wiernego przyjaciela. W trójkę przyjdzie im się zmagać z mężczyznami którzy skrzywdzili kobietę, ale także z szeryfem nie uznającym kompromisów, jeśli chodzi o swój zawód.
Film powstał gdy boom na westerny dawno się już skończyła, więc twórcy musieli uderzyć mocno już na samym początku. Przeglądając listę aktorów uczestniczących w przedsięwzięciu można śmiało powiedzieć, że im się udało, ponieważ zgromadzenie na jednym planie aktorów pokroju Eastwooda, Hackmana oraz Freemana to wielkie wydarzenie i dobry prognostyk na końcowy sukces. Aktorzy zaprezentowali się z bardzo dobrej strony, dawno nie widziałem tak przekonująco wyglądających kreacji, zagranych przez aktorów mających młodzieńcze lata dawno za sobą.
Obsada to jedno, drugie to porządna fabuła i tutaj także strzał w dziesiątkę. Scenarzysta wpuścił odrobinę świeżego powietrza w skostniałą konwencję westernu. W Bez przebaczenia nie uświadczymy nawracających się na dobrą drogę kowbojów, bogobojnych szeryfów, o żadnej z postaci nie możemy powiedzieć, że jest kryształowo czysta czy też do cna zła. Zapomnijmy także o gorącym klimacie zachodu, dostajemy za to deszczowa pogodę, śnieg, a sceny strzelanin ani przez chwile nie wyglądają na zabawne, są konkretne i brutalne. Unforgiven to pomnik dla filmów z przeszłości, pozwala myśleć o westernach jak o poważnych produkcjach, gdzie spożywanie whisky i pojedynki w południe to nie wszystko. 8/10