Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2005. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2005. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lipca 2010

Date Night, Grizzly Man.

Date Night (2010) - Phil Foster (Steve Carell) i jego urocza żona Clara (w tej roli Tina Fey, uwielbiana w moim domu aktorka, za 30 Rock) żyją sobie spokojnie w na przedmieściach New Jersey. Jeśli spokojnym życiem można nazwać budzenie się wczesnym rankiem z kolanami własnych dzieci na głowie, przygotowanie śniadań, wyprawianie dzieci do szkoły, praca itp. Nasza para w ramach podtrzymywania ognia małżeńskiego umawia się na randki, ale co z tego jeśli nie ma w tym żadnej spontaniczności, a ich zmęczenie po całodziennej walce sięga zenitu. Jak to w filmach bywa, pewnego dnia Phil postanawia wybrać się do innej restauracji, dalej, czekając na ów stolik, nadarza się okazja na przejęcie czyjejś rezerwacji i dobrej zabawy w drogim i modnym lokalu. W tym momencie tak naprawdę zaczyna się film, ponieważ okazuje się, że zajęli miejsce pary która zwinęła kartę pamięci z kompromitującym materiałem na wysoko postawionego polityka, należącą do słynnego w NY mafioza. Dalej to już ciąg zdarzeń, z elementami komedii, sensacji i romansu.
Film mimo prostej fabuły, tematu dość mocno eksploatowanego, broni się ciekawym wykonaniem i dobrym aktorstwem. A właśnie, bym zapomniał o rodzynku czyli Holbrooke (Mark Wahlberg) postać która gra tylko chwilami, nie jest to szczyt osiągnięć aktorskich ale daje nadzieje na to, że Wahlberg jako „facet bez koszuli” potrafi zagrać w sposób komiczny i w końcu przekonuje do siebie. 7.5/10

Grizzly Man (2005) – Timothy Treadwell, to człowiek który dla niedźwiedzi zrobi wszystko, 13 ostatnich lat swojego życia spędziła wśród tych niebezpiecznych i jak się później okazało nie przewidywalnych zwierząt. Film, który wyreżyserował Werner Herzog jest przepełniony pasją z jaka Treadwell podchodził do natury, jej ochrony i samych niedźwiedzi, jest o człowieku, który moim zdaniem trochę się pogubił w swojej miłości do zwierząt... a może tak wygląda prawdziwe oddanie? Nie podejmuje się odpowiedzi na to pytanie, mogę tylko zachęcić do zobaczenia tego dokumentu, okraszonego genialnym lektorem w postaci samego reżysera, jest po prostu wyjątkowy. 8/10

czwartek, 1 lipca 2010

Corpse Bride, Astro Boy, Cell 211.

Corpse Bride (2005) - intrygujący... śmierć, miłość, panna młoda... podane w niecodziennej formie. Tim Burton zaserwował nam świat dziwaczny, przerażający, smutny, zły przepełniony ludzkimi karykaturami. Świat ludzi żywych pozbawiony kolorów, uczuć, wszystkiego co radosne... Natomiast ten drugi, pod nami, gdzie dostaje się przyszły pan młody, jest miejscem przepełnionym kolorami i życiem", dziwne prawda? Taki właśnie jest ten film, trzeba zaakceptować wizje twórców i cieszyć się seansem. 7.5/10

Astro Boy (2009) - przyznam się, że odrobinke zmuszałem się do oglądania, nie dlatego, że było źle ale Astro Boy jest skierowany dla młodszej widowni. Cała historia zaczyna się od śmierci chłopca, syna wielkiego naukowca. Pogrążony w żalu ojciec robi wszystko by wskżesić dziecko. Film mimo poważnie brzmiącej fabuły jest dostepny własnie dla widowni, ja wiem 10-13 lat. 6/10

Cell 211 (2009) - film o klasycznym problemie pojawiania się w niewłaściwym miejscu o niewałściwej porze. Opowiada o strażniku więziennym, który dzień przed swoim zatrudnieniem, chce zwiedzić miejsce pracy. Główny bohater jest szczęśliwym człowiekiem, ma żone a za 3 miesiące zostanie ojcem, historia niczym z bajki, która kończy się po przekroczeniu murów więzienia. Wybucha bunt, osadzeni przejmują władze a nasz bohater, ranny i porzucony prze swoich kolegów zostaje sam, nie może przyznać się kim jest, musi walczyć o swój byt. Bardzo ciekawy film, europejskie spojrzenie na więziennictwo, władze tych placówek, podejmowanych decyzji mających bezposredni wpływ na osadzonych, samych więźniów - hierarchie i wartości jakimi się kierują. 8/10